3 Obserwatorzy
21 Obserwuję
Specynka

Lektura Specjalna

[Dopiero ogarniam, nie wiem, czy tu zostanę. :(]

Teraz czytam

Madame
Antoni Libera
Przekroczyć próg nadziei
Jan Paweł II
Edgar
Adam Bełda
Mamałyga
Konrad Ciok
Spięcie
Michał Murowaniecki
W skarbnikowym królestwie. Baśnie i podania śląskie
Andrzej Żak, Janina Porazińska, Kornelia Dobkiewiczowa, Maria Kann, Stanisław Wasylewski, Gustaw Morcinek, Roman Zmorski, Jan Baranowicz, Maria Kędziorzyna, Józef Ondrusz, Henryk Kodź, Jan Kupiec
Poezje wybrane
Nâzım Hikmet

Surogat

Surogat - Witold Tauman [...] Trzydziestoletniego doktoranta F., średnio zamożnego inteligenta z perspektywą dobrej Posady (słowo to, jak również inne: Stanowisko, Dyrektor, Doktor, występują w książce zapisywane od wielkiej litery), poznajemy w groteskowej scenie psychicznego tłamszenia przez despotyczną ciotunię. Już ten krótki rozbieg podpowiada: „Aha, dziwacznie będzie”. I jest. O wiele dziwaczniej. Ciotka-despotka może być w zasadzie i sąsiadką, i szwagierką. To ciotka-typ: Dobrej Mamusi, Kochanej Teściowej, Nadgorliwego Babsztyla. Z kolei F., sygnowany do pewnego momentu tylko tym inicjałem, to idealnie bezbarwny everyman, literka bez człowieka. Pozornie zwyczajna scenka rodzajowa zamienia się w obrazek z absurdalnego snu, gdy F. oświadcza, że przed domem czekają, od dłuższego już czasu… kierowcy ambulansu. F. musi jechać do szpitala, chociaż nie bardzo wie, po co… Wkrótce otrzymuje miażdżącą diagnozę i zostaje Pacjentem. Tę koncepcję przedstawiania postaci – poprzez rolę, nie przez charakter – kluczową dla całości powieści, determinującą zresztą jej kształt, autor utrzyma praktycznie do samego końca. Nie napotkamy w „Surogacie” odrębnych jednostek, lecz formy. Modele, łatki, stanowiska, narzędzia do pełnej odniesień literackich i kulturowych gry z czytelnikiem. A skoro o formie mowa, to… Gęba-pupa-łydka-trafiony-zatopiony. Struktura powieści odsyła nas w mocno surrealne, groteskowe i zbzikowane rejony. Gombrowicz, Witkacy, teatr absurdu – to wszystko będą odpowiednie skojarzenia. Celowo sztuczne, komiczne dialogi, układające się czasem w rymowanki, a nawet… zapis typowy dla form scenicznych, wpleciony w pisaną prozą resztę, przypomni wielu czytelnikom „Ferdydurke”. Ze znaną lekturą kojarzy się również treść: eksponująca głównie problem poszukiwania tożsamości. Czy też – odzyskiwania jej przez jednostkę już tak przemaglowaną przez szeroko pojęty system, iż sama nie widzi, że zgubiła w nim siebie. Problem krępujących wolność szablonów, generowanych przez społeczeństwo, wciskanych jednostce razem z biurokracją, rozdmuchaną ważkością szemranych autorytetów, terrorem akt, druczków i fiszek (kartotek?) – to właśnie pupy i gęby znane skądinąd. I nie bardzo się da ten problem rozwiązać – bycie poza społeczeństwem oznacza przecież bycie nikim. Człowiek sam nie nada sobie formy, nie ma takiej możliwości – cioteczki zaczną mu towarzyszyć prędzej czy później. [...] Nielekkiej problematyce nie sprzyja niestety fakt, że… to już było. Świetna w kategorii pastiszu, jako autonomiczne dzieło literackie – powieść rozczarowuje. Gęsta od nawiązań i mrugnięć odautorskich, z pomysłową, nie tak często spotykaną narracją drugoosobową, ze zręcznie zaszytą autoironią (Tauman to jawna kpina z przeintelektualizowania środowisk literackich i wyraz dystansu do pisarskiego fachu) – okazuje się, niestety, tylko eksperymentem literackim. Tylko, nie aż. Zamknij tę przeklętą książkę, woła Tauman na jednej ze stronic. Można się zastanowić, czy tak rzeczywiście nie zrobić. Bo właściwie… po co nam podlana sosem dziwności efemeryda o tym samym? [...] (...) Wikłając odbiorcę w układ, na który tenże odbiorca marudził będzie, ale ostatecznie nań pójdzie (czyli rzecz doczyta), pisarz świadomie balansuje na krawędzi literackiej zgrywy i robi czytającego w bambuko. (...) Nieprzypadkowo postać Kuby-szewca pojawia się w konkretnej roli i momencie – „Taktotu”, kontynuację „Surogatu” napisał Jakub Dąbrowski. Słowa projekt i gra zyskują swoje potwierdzenie. Ci, których „Surogat” nie zniechęcił po pierwszych stronach, powinni po kontynuację sięgnąć – ot, choćby pro forma. Całość recenzji na portalu Qfant: http://www.qfant.pl/review/witold-tauman-surogat/