3 Obserwatorzy
21 Obserwuję
Specynka

Lektura Specjalna

[Dopiero ogarniam, nie wiem, czy tu zostanę. :(]

Teraz czytam

Madame
Antoni Libera
Przekroczyć próg nadziei
Jan Paweł II
Edgar
Adam Bełda
Mamałyga
Konrad Ciok
Spięcie
Michał Murowaniecki
W skarbnikowym królestwie. Baśnie i podania śląskie
Andrzej Żak, Janina Porazińska, Kornelia Dobkiewiczowa, Maria Kann, Stanisław Wasylewski, Gustaw Morcinek, Roman Zmorski, Jan Baranowicz, Maria Kędziorzyna, Józef Ondrusz, Henryk Kodź, Jan Kupiec
Poezje wybrane
Nâzım Hikmet

Mediapolis

Mediapolis - Tomasz Kopecki [...] Wszystko to, co mamy w "Mediapolis", już gdzieś widzieliśmy: manipulację ludnością za pomocą religii i technokratyczną dyktaturę. Świat szemranych typków i podejrzanych lokali. Rządy sprawowane przy użyciu czwartej władzy - czyli mediów. Powtórzenie w tych gatunkach, w których operuje (czy też chce operować) autor - nie byłoby wadą. Chwiejne nasze czasy nieustannie oscylują między niepewnością jutra, a absurdem codzienności, mocno już zadyszanej w pogoni za nowoczesną technologią, która inteligentnych, zdrowych ludzi, zmienia w niewolników urządzeń, systemów i gadżetów. Pytania o wolność i demokrację wracają w nowym wydaniu i scenerii: medialnego szumu, w którym kwitnie paradoks niedoinformowania przy nadmiarze zbędnych wieści. Refleksji nad podobnymi kwestiami nigdy dosyć. Obronić się w tak gęstej i ważkiej materii można na dwa sposoby: oryginalnością (o którą trudno po Dicku, Lemie, Zajdlu czy wspomnianym już Orwellu, wraz z mnóstwem nie wymienionych z nazwiska twórców) lub stylem, najlepiej zaś łącząc jedno i drugie. Tymczasem styl Kopeckiego nie zachwyca. Ba, na pierwszych kartach książki jest wręcz irytująco szkolny, poprawnie podstawówkowy. Autor serwuje nam drewniane, klockowato skonstruowane zdania, z rzadka przyozdobione smaczkami typu "Drzwi zostały zatrzaśnięte" czy zwielokrotnionymi użyciami czasownika "być". Taka forma dałaby się przełknąć, gdyby bohaterowie zapadali w pamięć, a ich motywy działania i charakterystyki nie były podane czytelnikowi na tacy. Uderza już nie filmowy, ale gierczany charakter prozy Kopeckiego; opis walki z Wyznawcami Zła, wyposażonymi w obrzyny, do złudzenia przypomina quest z gry komputerowej czy fabularnej, przeniesiony w krainę literatury. Dialogi nie porażają myślą czy refleksją, z którą warto byłoby pozostać po lekturze. Postaci są płaskie, jak bohaterowie kreskówek z cyklu Wesołe Melodie - rozjechani przez walec czy spadający ze schodów fortepian. Samotny wojownik, rewolwerowiec, sierota, pragnący ocalić swoją miłość... Znamy? Ano znamy - istnieje mnóstwo podobnych typów, którzy już u amatorów grających w Neuroshimę wypadają ciekawiej. Nawet czarne charaktery (skądinąd najlepsze ze wszystkich sylwetek), jak szef policji Bronowsky czy Kapłan Julio, to tylko szkice, wzorce, modele, niewypełnione literackim mięsem - treścią, osobowością, historią. Prosty szkic mógłby w takiej mieszance gatunków wydobyć jej zalety. Ale tutaj esencja to nie szlachetny olejek, a tani preparat w proszku, tracący aromat po zmieszaniu go z garścią pomysłów - dobrych, nawet bardzo dobrych, ale przemielonych przez maszynkę formy. Zakończenie jest co prawda dosyć niespodziewane, zaskakujące, ale sprawia wrażenie urwanego, doklejonego na siłę, niektórym zaś wyda się naiwne. Czy warto zatem komukolwiek "Mediapolis" polecić, a jeśli tak, to komu? Na pewno tym, którzy nie gardzą tzw. powieścią pociągową - dobrą na podróż, przed snem, dla relaksu na dłuższej przerwie, w pracy czy szkole. Jako tego typu lektura, "Mediapolis" sprawdza się znakomicie. Ba, na poziomie czystej akcji nawet wciąga i jeśli chodzi wyłącznie o dobrą rozrywkę, nie można żałować zakupu. Książkę mogę też zarekomendować czytelnikom, którzy dotąd z podobną mieszanką - sensacji, thrillera i politycznej fikcji - jeszcze się nie zetknęli, a przygody z nią nie chcieliby zaczynać od wielkich nazwisk i opasłych tomów, decydując się na płytszą wodę i stąpanie po lżejszym gruncie. Koneserom gatunku i miłośnikom skoków na głęboką wodę (równie, a może jeszcze lepszą metodą może być przecież: "Zaczynaj od klasyków") - Mediapolis owszem, polecam, lecz tylko jako ciekawostkę, z łatką "niekoniecznie". Całość recenzji na: http://trzynasty-schron.pl/ie_postkultura_ksiazki_mediapolis.html