3 Obserwatorzy
21 Obserwuję
Specynka

Lektura Specjalna

[Dopiero ogarniam, nie wiem, czy tu zostanę. :(]

Teraz czytam

Madame
Antoni Libera
Przekroczyć próg nadziei
Jan Paweł II
Edgar
Adam Bełda
Mamałyga
Konrad Ciok
Spięcie
Michał Murowaniecki
W skarbnikowym królestwie. Baśnie i podania śląskie
Andrzej Żak, Janina Porazińska, Kornelia Dobkiewiczowa, Maria Kann, Stanisław Wasylewski, Gustaw Morcinek, Roman Zmorski, Jan Baranowicz, Maria Kędziorzyna, Józef Ondrusz, Henryk Kodź, Jan Kupiec
Poezje wybrane
Nâzım Hikmet

Mój przyjaciel Meaulnes

Mój przyjaciel Meaulnes - Alain-Fournier Śliczna książka Są takie książki, które trafiają się cudem. Nie, nie autorowi. Czytelnikowi. Sam Fournier nad …Meaulnesem pracował pilnie i metodycznie. Ale po kolei. Otóż, są takie książki, które, gdyby ich cioteczka nie zniosła ze strychu, biblioteka nie wypuściła z przepełnionych objęć – a gmaszysko ma zwykle ramiona szerokie, silne i czułe dla sporej ilości dzieł, jednak te starsze często lądują w lamusie – zamieniłyby się dziś w książki-żebraczki, smętnym szelestem kartek wołające o uwagę. Nie wątpię, że jedyna ukończona powieść Fourniera – w Polsce wydana po raz pierwszy tuż przed wojną, w przekładzie Anny Iwaszkiewiczowej – na pierwszy rzut oka objawi się czytelnikom jako niezrozumiała, banalna, mało odkrywcza i przyjęta przez krytykę z nadmiernym entuzjazmem. Ba, nie wątpię, że określenie „nudna” wybije się spośród pozostałych, jeśli chodzi o częstotliwość użycia. Młodociany czytelnik Fourniera, bo tacy mogli być głównie czytelnicy powieści (nie wszyscy, oczywiście, czego dowodzą zachwyty krytyków, już nie młodocianych), to blady chłopak w krótkich spodniach, na tle zszarganej sepii. Współcześnie – inny jest „młodociany” i inny jest czytelnik. Inność podwójna, potrójna nawet, jeśli dwie poprzednie złożą się – a składają z konieczności – w trzecią jakość całości. A jednak twierdzę, że i dziś „duży Meaulnes” ma nam coś do powiedzenia. Coś znaczy: „wcale dużo”. Tytułowego bohatera poznajemy ze wspomnień jego kolegi szkolnego i przyjaciela. Ten podwójny dystans – dystans z perspektywy widza i z perspektywy czasu – jest bardzo istotnym elementem nadającym książce wartość. Awanturnicze przygody Meaulnesa, jego płomienne deklaracje, uniesienia i młodzieńcze decyzje – obserwowane są „tu i teraz”, podczas całego dziania się, jak i po czasie. Zręczny ten zabieg pozwala czytelnikowi postawić wiele pytań odnośnie postępowania i wyborów Meaulnesa, który sam w sobie, gdyby sugerować się tylko jego przedstawieniem jako przyjaciela z lat młodości – mógłby być postacią dosyć jednowymiarową. Akcja nie jest tu najważniejsza. Trochę w niej płaszcza i szpady – gdy Meaulnes, podróżując, przeżywa nieco baśniowe, jak ze snu przygody – trochę romansu, a nawet melodramatu, trochę typowych historii z dni młodości. Akcję przedstawia autor w sposób uproszczony, ale zabieg ten nie jest literacką mizerią, a dopasowaniem do pamiętnikowej, wspominkowej i „roztrzęsinowej” konwencji. Także dzięki temu sposobowi, Fournierowi udało się – świadomie lub nie – coś fantastycznego: postacie występujące obok Meaulnesa są takim samym tłem dla niego, jak Augustyn Meaulnes dla nich. Kto wie, czy nie najważniejszą, najtragiczniejszą osobą – mimo pozornie szczęśliwego finału – nie jest tu romantyczny, rozchwiany psychicznie Rudolf lub jego kochanka. Siostra Rudolfa, Yvonne, mimo że należy już do postaci kobiecych z innego, przestarzałego kanonu (choć w …Meaulnesie wybronionego literacko i przez to pasującego), niemożliwego do powtórzenia dziś, także budzi nasze współczucie i życzliwość. Nadanie fabule podwójnego biegu: przez chronologię akcji i przez retrospekcję – czyni konstrukcję bardzo świeżą, a na pewno nowatorską ówcześnie, gdy pewne skróty i przeskoki traktowano prędzej jako ułomności niż świadome ograniczenie rozwlekłości prozy. Przy pozornej „suchości” narracji, dostrzec można głęboką wrażliwość autora na świat otaczający, który u Fourniera da się zupełnie serio określić: „cudownością rzeczy małych”. Wierny opis okolic Bourges, gdzie młody Henri-Alban, sam siebie nazywający potem Alain, dorastał, jest mimo prostoty bardzo malowniczy, ale nie przesłodzony. Także w opisach uczuć bohaterów, ich rozterek i namiętności, widać umiejętność subtelnego wnikania w pogmatwane, niespokojne ludzkie wnętrze. Wieczny niepokój tego wnętrza, zwłaszcza w czas dorastania, jego nieujarzmiona tęsknota za nieokreślonym bliżej szczęściem, które w dodatku wciąż zmienia imię – popycha Augustyna i najbliższego mu przyjaciela do działań nagłych, gwałtownych. Czasem wystarczy niedopowiedzenie, zwykły pośpiech – i mamy katastrofę. A tym większe to katastrofy, im młodsi jesteśmy – młodsi wiekiem i młodsi w uczuciach – w tym przyjaźni i miłości. Powieść Fourniera, to przede wszystkim piękna książka – właśnie o przyjaźni i miłości. Książka, która wzrusza. O takich książkach, mówi się: „śliczne książki” – i wówczas wcale „śliczny” nie ma zabarwienia ironicznego czy też deprecjonującego samą wartość literacką dzieła („śliczne czytadełko”). Ślicznie smutna i smutnie śliczna. Wciąż jeszcze czasem brak nam książek pięknych. Mamy dobre, uznane, mądre – a mało pięknych. Dlatego można i warto przeczytać …Meaulnesa – książkę cudną. W XXI wieku też. Recenzja opublikowana również na: http://ciche-wieczory-czytelnika.blogspot.com/2013/03/sliczna-ksiazka.html [cykl: Recedycja]