3 Obserwatorzy
21 Obserwuję
Specynka

Lektura Specjalna

[Dopiero ogarniam, nie wiem, czy tu zostanę. :(]

Teraz czytam

Madame
Antoni Libera
Przekroczyć próg nadziei
Jan Paweł II
Edgar
Adam Bełda
Mamałyga
Konrad Ciok
Spięcie
Michał Murowaniecki
W skarbnikowym królestwie. Baśnie i podania śląskie
Andrzej Żak, Janina Porazińska, Kornelia Dobkiewiczowa, Maria Kann, Stanisław Wasylewski, Gustaw Morcinek, Roman Zmorski, Jan Baranowicz, Maria Kędziorzyna, Józef Ondrusz, Henryk Kodź, Jan Kupiec
Poezje wybrane
Nâzım Hikmet

Tehanu

Tehanu - Ursula K. Le Guin Jasna gwiazda nad Archipelagiem Znana jest wielu czytelnikom, widzom i fanom w ogóle, prawidłowość zjeżdżania po równi pochyłej własnej sławy, kiedy to w materii już znanej odbiorcy, autorowi coś by się jeszcze napisało, coś wyreżyserowało, wypuściło na rynek - ot, bo nie wypada tak nagle kończyć, a sentyment do bohaterów jest - i kiedy to dosztukowywanie materiału do (w zasadzie już ukończonego) garnituru nie wychodzi - bo i ubranie już gotowe. To częsty przypadek: kręcone po czasie prequele i sequele nie mają piękna, mocy pierwszych filmów z serii, kolejne pozycje wielotomowej sagi rozczarowują. Tutaj mamy czwartą* z pięciu książek. I prawidłowość - ta-daaam...! - nie występuje. A podobno zasada powyższa winna się odezwać. Czytałam opinie, sytuujące „Tehanu” na samym końcu opowieści ziemiomorskich i to bynajmniej nie ze względu na chronologię. Cytując wcale uzdolnioną córkę uzdolnionego rockmana: „Świat się pomylił”. Tym bowiem, co mogłabym zarzucić cyklowi jako całości**, a co może być tak samo (subiektywnie pojmowaną) wadą, jak i znakiem charakterystycznym pisarstwa Le Guin (więc w pewnym sensie zaletą, bo charakterystyczność, swoistość to skarb pisarza), jest szkicowość, skrótowość i mała „gęstość” formy, którą można określić jako teledysk wobec pełnometrażowego filmu. Powtarzanym zabiegiem jest powiedzenie czytelnikowi: „Oto się stało” i przejście do dalszego ciągu. Akcja ma przebieg uproszczony, niekiedy bohaterowie też zdają się być nakreśleni zbyt mocną, toporną kreską. Wrażenie to mija, jeśli spojrzeć na przygody Czarnoksiężnika z Archipelagu, po pierwsze, przez pryzmat całego cyklu, po drugie - z perspektywy samej Le Guin i jej znaczenia dla fantasy, zwłaszcza tej frapującej, bo zupełnie świeżej, kobiecej odmiany fantastyki, wreszcie - poprzez uważną lekturę czwartej w cyklu opowieści z Ziemiomorza - „Tehanu”. Kto bowiem - jak ja - sięgnął po przygody Geda i Tenar w wieku dorosłym, nadto po przeczytaniu niejednej książki fantastycznej - może nie zrozumieć fenomenu Le Guin. Motywy, perypetie bohaterów, tło i sposób skonstruowania głównych postaci - ledwo je tylko szkicując, z wyraźnym podziałem na to, co dobre, faworyzowane, i na to co złe, godne potępienia (u Le Guin częściej jednak ukarania z możliwością poprawy) - to wszystko już nie tylko było; u Le Guin ponadto mieści się jeszcze w nurcie, nazwijmy go, post-tolkienowskim. Pisarka nie jest, Boże i święci aniołowie, brońcie przed takim stwierdzeniem (wszak są to całkiem osobne historie), bezwiedną naśladowczynią Mistrza, jednak i ona nadaje swojemu fantasy wysoce klarowny, moralizujący niekiedy, malowany jasnymi, nie zmąconymi barwami charakter. Moda na antybohaterów, aniołów o brudnych twarzach i poplątane życiorysy typów spod ciemnej gwiazdy dała swemu czasu potężnego kopniaka walce dobra ze złem i mądrości smoków. Dlatego też oszczędny, w samej materii „dziania się” nawet ubogi, styl opowieści Le Guin - jeśli nie dostrzec piękna tej klarowności (!) - wyda się komuś zbyt współcześnie urodzonemu zwyczajnie naiwny. „Tehanu” to czyste, proste piękno odkrywa. Wydobywa. Bohaterowie dojrzeli. Wielkie przygody wielkich herosów - ustąpiły miejsca trudom zwyczajnego życia. Nie takiego życia oczekiwalibyśmy od wielkiego maga i jego towarzyszki; nie takiego spodziewalibyśmy się po konwencji. Nadal pewne wydarzenia autorka relacjonuje skrótowo i bez specjalnego pogłębiania, poszerzania akcji o opisy czy dygresje - co w „Tehanu” zamienia się w atut, koreluje bowiem z treścią, która nie przedstawia wspaniałych czynów. Jednak warstwa psychologiczna nie tylko nie ubożeje, ale wręcz rośnie. Jak to możliwe? Dużo, oj dużo w „Tehanu” najzwyczajniejszego smutku. Smutku nie z wielkiej tragedii, ale z prostego faktu biorącego źródło: Smutne jest życie, żmudne, trudne, nie zawsze się układa, nie za specjalnie oszałamia, tak, by każdy szary człowiek godzien był biografii, spisanej przez bardów i poetów. Ba, Ged doczekał się pieśni o sobie, a i tak pieśń tę przyćmiła codzienność. Tenar wypełniła ważkie zadanie, lecz nie ukoiło ono jej tęsknot. Musiała zmagać się z drobiazgami życia kobiety, jednej z wielu na Archipelagu. Wygrała? I tak, i nie. Bo pewne rzeczy wymagają swego czasu. Wymagania miała młodość Tenar, wymagania ma wiek, jeśli chodzi o czytanie Le Guin. Tu wiek ten jest uniwersalny, a nawet może starszy; o ile pierwsze trzy części były czytelniczą swawolą rozbrykanego ducha, o tyle „Tehanu” można docenić zwłaszcza po czasie. Mnie wypadło czytać czwarty tom „Ziemiomorza” jako pierwszy, w wieku już zdecydowanie nie szkolnym, a potem sięgnęłam po „Tehanu” jeszcze parokrotnie. Właśnie z uwagi na głęboką, wieloznaczną wymowę zawartego w książce smutku. Ale i tego wszystkiego, co nazywa się czasem fantastyką kobiecą, przy czym wcale nie ma tu żadnej pejoratywnej, lekceważącej nuty - feminizujący wydźwięk dodał wnętrzu bohaterów, humanizmowi dzieła, autorskiej przenikliwości - wrażliwości i subtelności ręki kobiety - kochanki, żony, matki. Taka się dzięki temu zrobiła, proszę państwa, obyczajówka z tej fantastyki w „Tehanu”. I świetnie, że tak się stało. Odmalowała le Guin po prostu człowieka. Czy to maga, czy kaleką dziewczynkę. Rysowała prosto, bez cyzelowania i dopieszczania kreski. Ale rysy postaci są i tak naznaczone czystym życiem, smutkiem i radością, tęsknotą, rozczarowaniem, znużeniem, bolesną mądrością. Trafnie i subtelnie, acz nie bez stawiania ważnych pytań, nakreśliła Le Guin różnice świata płci. Ludziom nadała bohaterstwo, bohaterom, herosom - człowieczeństwo. Z błyskawicznie „lecącej” przed oczyma czytelnika historii, historii nie najtrudniejszej, dziś już nie posiadającej magii świeżości - uczyniła opowieść po prostu wzruszającą. Po prostu - piękną i jasną. Jak gwiazda. Jak gwiazda Tehanu. * Włączając "Inny wiatr" ** Nie dot. części "Inny wiatr" Edytowano: 09.11.2012